Spacer z Conradem, Kraków 2017

Do ławki Conrada, która miała się znajdować na Plantach, nie dotarliśmy - w miejscu, które wskazywał przewodnik, prowadzono niestety uliczne wykopy...

 

Na ulicy szpitalnej zatrzymaliśmy się, aby pooddychać trochę historyczną atmosferą miejsca, w którym nastoletni Konrad mieszkał z babcią, wywarła ona na jego młodość duży wpływ.

Przechodząc przez rynek, idąc w kierunku Bramy Floriańskiej stanęliśmy na ruchliwym trotuarze i patrzyliśmy w okna kamienicy, która stanowiła ponad 60 lat temu internat. Przez jakiś czas mieszkał tam osierocony już wtedy przez rodziców przyszły marynarz i pisarz.

Przed okolicznościową tablicą, która przypomina miejsce i czas pobytu Korzeniowskiego - ojca i syna, na trawniku urządziliśmy scenę wystawienia tekstów pisarza: cytaty wyjęte z jego książek zbudowały tekst teatralny. Zaciekawieni przechodnie przystawali przed naszym dziełem na moment.

Nasza dwunastoosobowa grupa poszukiwaczy skierowała się do budynku, w którym mieściła się szkoła, do której uczęszczał młody Conrad. Biografowie powiadają, że kontakt z publiczną oświatą był dla przyszłego autora krótki i kłopotliwy: pobierał lekcje w domu, w szkole miewał kłopoty wychowawcze, udzielano mu nagany za palenie papierosów.

Finałem wędrówki śladami autora Lorda Jima stała sie kamienica "Pod Baranami". Gimnazjalny zespół teatralny - czyli cała nasza klasa - zaszła po schodach w podziemie budynku. Otworzono przed nami mityczne drzwi teatru, w którym od kilkudziesięciu lat wystawia swoje programy sławny kabaret. Zostaliśmy zaproszeni do wejścia na scenę i przedstawienia w przygotowanej scenografii dzieła poświęconego patronowi naszej szkoły. Było to najodpowiedniejsze zwieńczenie wędrówki krakowskimi śladami pisarza znanego na całym świecie.